sobota, 14 grudnia 2019

Cały Ralph


Jestem dzieckiem, które dorastało i wchodziło w dorosłość w latach 90-tych. Dla mnie to był czas ogromnej fascynacji modą, nie chciałam być modna, to nie to, ale uwielbiałam oglądać pokazy, chłonęłam wszystkie informacje o wielkich domach mody. Dla mnie był to świat tak niezwykły i fascynujący, że zawsze miałam kasetę w magnetowidzie i nagrywałam cokolwiek, co udało mi się znaleźć w telewizji, a już pokazy haute couture, to była gratka! Oczywiście, były to fragmenty, migawki. Uwielbiałam ten splendor, bogactwo form, kolory, tkaniny i to jak odważnie, a czasem arogancko było to wszystko połączone w jedną całość, tak niezwykłą, że żałowałam i zazdrościłam zaproszonym gościom z pierwszego rzędu, że mogą i mają to szczęście, być tam i podziwiać to widowisko.

Zupełnie odrębną kwestią były modelki. Moją ulubienicą była Linda Evangelista, a zaraz po niej Helena Christensen.  To były takie nazwiska, że niemal każdy je zna do dziś; Claudia Schiffer, Naomi Campbell, Christy Turlington i wiele innych.
Najbardziej, nawet poza kulminacyjnym pokazem mody, ciekawił mnie sam proces twórczy, wszystko to co działo się od strony zaplecza, to co było niedostępne dla takiego odległego w świecie widza jak ja. Jak wygląda pracownia projektanta, jak powstają szkice, co jest inspiracją Zdałam sobie sprawę, że chętnie gdybym mogła, to od czasu do czasu chciałabym być niewidzialnym mieszkańcem takiej pracowni, trochę bezwstydnym podglądaczem, który przez ramię by zerkał temu co tworzy, lub siedząc gdzieś w kącie był świadkiem przymiarek, wzburzenia artysty, momentu gdy coś akceptuje, lub odrzuca.
Piszę ten post w przerwie seansu jakiemu się właśnie oddaję. Dziś jestem takim nieznanym gościem w pracowni Ralpha Laurena. Oglądam film "Cały Ralph" na HBO GO, który przypomniał mi o moich tak odległych zainteresowaniach, gdy miałam lat naście :)



niedziela, 16 grudnia 2018

Szydełkowo - w klimacie przedświątecznym

Przede wszystkim bardzo dziękuję za odwiedziny i obserwowanie! Szczerze mówiąc powracając do blogowania po tak długim czasie byłam przekonana, że nie będzie już nikogo, kto zechciałby mnie tutaj odwiedzać. Dużo się pozmieniało od czasu facebooka, sama się na niego zresztą przeniosłam, dlatego raz jeszcze serdecznie dziękuję odwiedzającym i obserwującym :)
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić świątecznym klimatem moich dziergadełek szydełkowych. W tym roku, powstały nowe prace, ale to dopiero Wam pokarzę, nie jest ich dużo, ale mam nową firankę i nowe bombki, troszkę świeżych gwiazdek, wszystko to połączę z tym co już możecie zobaczyć na dzisiejszych zdjęciach.








Już się nie mogę doczekać choinki, lampeczek, tych wszystkich dekoracji!

sobota, 8 grudnia 2018

Mroźnie

Post w dość chłodnej konwencji, choć na sercu mi cieplej, bo mam pierwszego obserwatora :) dziękuję!
Te dwie pary kolczyków, kojarzą mi się bardzo zimowo, śnieżnie i choć za oknem jesiennie, to dobry moment by o nich przypomnieć :)





piątek, 7 grudnia 2018

Dziś wspominam

Orient i piękna kolorystyka składa się na kolczyki z "Baśni z tysiąca i jednej nocy". Ich właścicielką jest niezwykle inspirująca MACADEMIAN GIRL. Kocham jej stylizacje, ale przede wszystkim niezwykły wprost zmysł do łączenia koloru, faktur i deseni. Kolczyki zagościły w dwóch pięknych sesjach zdjęciowych. Pierwsza jest autorstwa Piotra Leczkowskiego z foto-gramy  Uwielbiam jego zdjęcia pełne dynamizmu i lekkości, zapraszam do podziwiania jego prac.




Autorką kolejnej sesji jest fantastyczna Karolina Roszak, której portfolio możecie obejrzeć tu - zapraszam.





Powrót do przeszłości

Prawda że to naszyjnik pełen jesiennego słońca?  
Powstał tak dawno temu, jeszcze podpisywałam się ciut inaczej,









Madame de Pompadour

Zamarzył mi się powrót do blogowania.  
W pierwszym poście publikuję kolczyki Madame de Pompadour. 
Bardzo stara praca, ale mam do niej sporo nostalgii.